Szopki krakowskie

Tomasz Buzała
2007-12-21 09:13

Pokonkursowa wystawa szopek w Muzeum Historycznym Krakowa
Pokonkursowa wystawa szopek
fot. Jerzy Golonka
Co roku w pierwszy czwartek grudnia przed adwentem, pod pomnikiem Adama Mickiewicza na rynku krakowskim zbiera się osobliwa grupa. Trzymają oni małe, lecz misterne konstrukcje przedstawiające narodziny Jezusa na tle bazyliki Mariackiej, katedry Wawelskiej lub innych słynnych krakowskich zabytków sakralnych. Figurkom świętej rodziny towarzyszą barwne korowody postaci przedstawiające Polskich i zagranicznych polityków, gwiazdy show biznesu lub postacie fikcyjne - wszystko to ręcznie malowane i rzeźbione. Turyści przecierają oczy ze zdumienia, ale krakusi wiedzą, że to kolejny festiwal Szopek Krakowskich.

Skąd w naszym mieście taka tradycja? Już od 14-go wieku w kościołach w Polsce na święta przygotowywano szopki na tle skalistego krajobrazu - ustawiano postacie Jezusa, Marii, Józefa, pastuszków i zwierząt, 6-go stycznia w święto trzech króli dodawano podobizny monarchów. Najstarsze figurki z takich szopek pochodzą z klasztoru klarysek przy kościele św. Andrzeja. Jednak dopiero w połowie 19-go wieku powstały Szopki Krakowskie jakie znamy dziś. Szopki tworzyli krakowscy rzemieślnicy w czasie martwego dla nich sezonu zimowego. W dniach świąt chodzili z szokami po domach i śpiewali kolędy, a na rynku czekali na widzów pomiędzy ulicami Floriańską a św. Jana.

Od 1937 roku corocznie odbywa się konkurs na najpiękniejszą szopkę krakowską, z wystawą pokonkursową w Krzysztoforach. Jej organizatorem jest Krakowskie Muzeum Historyczne. Przez dziesięciolecia tradycja budowania szopek wspaniale się rozwijała. do tradycyjnych krakowskich motywów, takich jak Smok Wawelski czy Lajkonik oraz do monarchów, dołączyły zmieniające się na przestrzeni lat znane osobistości. I tak jak w latach 30-tych wieku 20-go w szopkach obok siebie stali Józef Piłsudski i Roman Dmowski, w szopkach dzisiejszych zobaczyć możemy politycznych rywali zgodnie oddających hołd dzieciątku. Pojawił się również nowy motyw – szopka nowoczesna, oparta na architekturze nowych dzielnic – "Szopka Nowohucka". Kolejnym, od lat niezmiennie popularnym motywem są militaria. Obok husarii i dawnych polskich rycerzy ustawia się figurki współczesnych żołnierzy. Przedwojenne gwiazdy zastępują współczesne ikony Polskiej i Zagranicznej popkultury powszechnie w naszym kraju znane. Nie powinien się zatem nikt zdziwić, gdy obok króla Heroda ujrzy dzierżącą czerwony miecz figurkę w czarnym płaszczu i hełmie przedstawiającą Darth'a Vader'a z gwiezdnych wojen, a obok trzech króli Adama Małysza szykującego się do skoku lub Euzebiusza Smolarka przymierzającego się do oddania strzału.

Motywy polityczne, satyryczne, popkulturowe i sportowe zdobiące szopki znakomicie się komponują z Sukiennicami, Barbakanem i innymi skarbami Polskiej architektury. Są one ludowym odbiciem polskiego życia kulturalnego i politycznego w przeszłości i teraźniejszości, w wielu wypadkach również poczucia humoru.

Pokonkursowa wystawa szopek w Muzeum Historycznym Krakowa
Pokonkursowa wystawa szopek
fot. Jerzy Golonka
Do konkursu co roku przystępuje około 150 uczestników, których szopki dzielone są na pięć kategorii: szopki duże, małe, średnie, miniaturowe oraz młodzieżowe. W tym roku na konkurs zgłoszono 146 szopek, z czego aż 100 wykonanych zostało przez dzieci i młodzież – to chyba najlepszy dowód na żywotność tradycji w Krakowie. Zwycięzcami zostali Bonisław Dzięcik (szopki duże), Leszek Zarzycki (szopki średnie), Maciej Moszew (szopki małe), Wiesław Barczewski (szopki miniaturowe) oraz Roksana i Oliwia Lutowskie (szopki młodzieżowe).

Szopki Krakowskie to prawdziwy ewenement na skalę światową. Jedynym miastem z podobną tradycją jest Wenecja – wystawę szopek weneckich gościło zresztą w listopadzie Krakowskie muzeum historyczne. Tradycja wykonywania szopek, tak jak tradycja procesji przebranych za diabły kolędników w Wieliczce jest kolejnym elementem świątecznego klimatu Krakowa. Docenia to rosnąca liczba krajowych i zagranicznych gości, i stanowi również dla czytelników niniejszego artykułu zachętę do odwiedzenia naszego miasta.